Drugi dzień spędziliśmy na zwiedzaniu Żywca. Jestem pozytywnie zaskoczona tym miastem. Największe wrażenie zrobił na mnie park i znajdujące się w nim cuda. Spędziliśmy tam ponad dwie godziny a i tak mam wrażenie, że nie widziałam wszystkiego. Na minus mogę zaliczyć tylko chiński domek obstawiony parasolami i automatami dla dzieci. Popsuło to cały jego urok i mam nadzieję, że te 'ozdoby' wkrótce znikną z jego otoczenia. Podczas spaceru spotkaliśmy sporo psiaków, oczywiście każdy chciał się z nami przywitać (coraz bardziej pragnę psa przez takie sytuacje). Całe miasto jest urokliwe i muszę też wspomnieć o bardzo miłych mieszkańcach. Jeśli będziemy jeszcze kiedyś w tamtych rejonach to na pewno wrócimy do Żywca.
28 kwietnia 2014
27 kwietnia 2014
Szczyrk
Witajcie.
Niedawno wróciliśmy z weekendowego wypadu w góry. Droga była bardzo przyjemna, bo właściwie cały czas jechaliśmy prosto i nie trzeba było błądzić po miastach. Zaraz obok hotelu znajdował się deptak a na przeciwko mieliśmy widok na górę Klimczok. Pokusiliśmy się nawet o wejście na szczyt, ale kiedy byliśmy już niedaleko pogoda zaczęła się psuć. Nad górą naprzeciwko nas zawisła wielka złowrogo wyglądająca chmura więc uciekliśmy na dół. Cóż, rozpadało się na dobre i pozostało nam tylko znaleźć miłą knajpkę i delektować się tutejszymi specjałami. 'Wspinaczka' dała mi się we znaki i tuż po godzinie dziesiątej padłam jak mucha w hotelowym pokoju.
24 kwietnia 2014
Jak się spakować i nie zwariować?
Nareszcie po dwóch latach przerwy uda nam się wyrwać na urlop. Właściwie to tylko weekendowa wyprawa, ale dobre i to. Jutro z samego rana pakujemy się w samochód i ruszamy do Szczyrku. Święta totalnie mnie oszołomiły i dopiero wczoraj do mnie dotarło, że już w piątek wyjeżdżamy. Oczywiście latam jak szalona i czuję się bardzo nieprzygotowana. Teraz czeka mnie najgorsze czyli pakowanie. Jak ja tego nie lubię!
Jak większość kobiet mam problem z ilością rzeczy. Jedziemy tylko na 3 dni a ja mam ochotę zabrać ze sobą pół domu. Nigdy przecież nie wiadomo jaka pogoda będzie na miejscu. Trzeba też obowiązkowo spakować 10 par butów, suszarkę, prostownicę, torbę kosmetyków, 50 bluzek, swetry cieńsze i te grubsze, może jeszcze płaszcz przeciwdeszczowy (ojej! jak płacz to i kalosze). I jedzenie. Na miejscu i po drodze nie będzie pewnie sklepów więc koniecznie muszę zrobić kanapki. W końcu będziemy jechać ponad 3 godziny. Kawał świata.
A tak na poważnie to spakowałam pasek do spodni i apaszkę. Reszta czeka na powrót Pana Informatyka, który powie mi co mam zabrać i będzie po problemie. Praktyczny inżynier w domu to skarb.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










